domek Portugalia

Ah te portugalskie domy

16 września, 2020

Minął rok mieszkania na wsi. Kto by pomyślał. Idzie kolejna jesień, a za nią deszczowa i świeżo-zielona zima o zapachu oceanu. Ostatnią spędziłam w małym domku koło Aljezur przy małej kozie, w której trzaskało drzewo.

Obecny dom jest potężny, otwarta przestrzeń i szpiczasta góra. Położony na równinie niedaleko oceanu, spogląda na lokalne góry. Czuję, że mam dostęp do tych dwóch światów. W górach jest surowo, w dolinach i na pagórach mieszkają ludzie, często ukryci przed światem. Często bez adresu, ale z ogródkiem i psami. Lokalni mówią, że uciekało się w te góry kiedyś (być może do dzisiaj) z innych krajów, albo tutaj, albo do Indii.

Blisko oceanu czuć bryzę, inne powietrze, które ziębi nawet najmocniejsze upały. Niedaleko nas są klify, dociera się do końca Europy i schodzi w dół wygrzewać piegi na słońcu. Wracam z piaskiem w butach.

Nowe miejsce stało się domem, choć domem na chwilę. Od dłuższego czasu szukamy też tego naszego miejsca, trochę uparci, żeby zostać tutaj w okolicy. Bo jest pięknie, specjalna energia, dużo się dzieje, ludzie otwarci, lokalni i obcokrajowcy. Życie się toczy, czuję, że stałam się już jego częścią i staram się też tworzyć. Organizuję kręgi kobiet i warsztaty kobiecej mocy u siebie.

Znaleźliśmy dom, zupełnie niedaleko. Tradycyjna ekologiczna konstrukcja z taipy (glina?), większość domów tak tu jest skonstruowana. Ma malutkie niebieskie okna i winnice. Odsłonięty trochę na wzgórzu aż prosi się o ogród i drzewa, o ucieczkę od upału. Blisko Aljezur, a jednak bez bezpośrednich sąsiadów, z zielonością dookoła jest chyba najlepszą opcją jaką do tej pory, po tym roku szukania znaleźliśmy w okolicy.

Czekamy na banki i takie tam, żeby wiedzieć czy to możliwe. Trzymajcie kciuki, bo być może niedługo rozpocznie się zupełnie inna przygoda.

You Might Also Like