Postanowiliśmy zwiedzić Cambridge w jeden dzień. Bo K. tam studiowała, a ja nigdy nie byłam, bo chciałam zobaczyć o co tyle zachodu. Pierwsze co zrobiliśmy po przyjeździe do Cambridge? Poszliśmy szukać kawiarni.

Cambridge to urocze miasteczko, idealne na jednodniowy wypad z Londynu. Miejsce bardzo akademickie, brukowane cegłą, gdzie znajdują się zabytkowe gmachy znanego na całym świecie uniwerku z łąką w centrum i spacerującymi po niej krowami. Te krowy podobały mi się najbardziej, czuliśmy się jak na wsi.

Błądziliśmy po centrum w poszukiwaniu niezależnej kawiarni ignorując wszechobecne sieciówki szpecące miasteczko. Ostatnio słyszałam ciekawą konwersację w jednym z moich ulubionych seriali BoJack Horesman, to tak a propos:

Mr. Peanutbutter:  I really thought you’d like this. I know you love Starbucks. (Naprawdę myślałem, że ci się to będzie podobać. Wiem, że kochasz Starbucksa.)

Diane: I don’t love… (Nie kocham…)

Mr. Peanutbutter: You don’t love Starbucks, you love the independent coffee place, Starbucks is more convenient. (Nie kochasz Starbucksa, kochasz niezależne kawiarnie, ale Starbucks jest bardziej wygodny).

Diane: Yeah. (Taaak)

No właśnie… Szczególnie jak nie ma żadnej niezależnej kawiarni na horyzoncie.34t5w4t w 85n6u

Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień

Każdemu w głowie dzwoniło kawa, kawa, kawa…W końcu trafiliśmy na pierwszą niezależną kawiarnię na naszej drodze schowaną w małej uliczce, choć na pewno dobrze znaną lokalnym, bo wypchaną po brzegi. Ludzie kłębili się przy stolikach na małym przytulnym poddaszu. Zamówiliśmy kawę i bajgle.

Para studentów obok dyskutowała o egzaminach. Przysłuchiwałam się ciesząc się, że jestem już po studiach, choć też trochę zazdroszcząc czytania mądrych książek. Siedzieli tam już pewnie za długo po zjedzeniu śniadania, bo właścicielka, kobieta po pięćdziesiątce, podeszła do nich najpierw, żeby ich zapytać, czy potrzebują czegoś jeszcze. Spotkał ją odmowny ruch głowy. Po około dziecięciu minutach wróciła i powiedziała, że przeprasza, ale więcej ludzi czeka na stolik. Ludzie kłębiący się w tej małej przestrzeni spojrzeli na nią zdziwieni. Wygania klientów? Jakby słysząc myśli wszystkich dookoła powiedziała na głos, jakoś muszę utrzymać to miejsce. Pomyślałam o sieciówkach…

W południe centrum zaroiło się od turystów. Łaziliśmy wzdłuż uroczych kamieniczek szukając ciekawych zakamarków do rytmu muzyki ulicznych grajków. W centrum najbardziej urzekł mnie mały sklepik sprzedający sery i produkty z Francji, o ironio.
Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień

Cambridge w jeden dzień

Dowiedzieliśmy się, że studenci w Cambridge nie tylko dostaną dyplom uczelni, kiedy ukończą studia, ale też wygląda na to, że duża ich liczba pracuje na łódkach organizując wycieczki dla turystów. Przynajmniej będą mieli jakiś fach w ręku.

Każdy z nich pracuje na swoje konto, bo łażą za turystami i naganiają do swoich łódek. Widocznie nie ma tam wystarczająco dużo knajp. Kiedy byłam na studiach większość ludzi pracowała jako kelnerzy, w Cambridge pracuje się jak przystało na studentów poważnego uniwersytetu.

Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień

Krowy chodziły po centrum, ludzie je głaskali jak psy. Siedzieliśmy w pubie przy rzecze i podziwialiśmy okolicę i krowy…

Nachodziliśmy się głównie po parkach, centrum było na pewno urocze, ale mnie nie zachwyciło. Choć to działa trochę jak oglądanie świątyń w Azji, pierwsza zapiera nam dech, drugą fotografujemy, a później uświadamiamy sobie, że wszystkie wyglądają podobnie.

A jak chcecie wiedzieć co można robić oprócz oglądania krów i kawy, mam dla Was poniżej do pobrania pdf z listą pomysłów i mapą centrum Cambridge!
Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień Cambridge w jeden dzień

6 rzeczy, które można zrobić z Cambridge w jeden dzień. Plus mapa centrum.