Jesień na Angel. To jedna z tych dzielnic, gdzie człowiek czuje się jak w filmowym Londynie, małe butiki, wyszukane kwiaciarnie, rude liście na ulicach. Pojechałam na kawę z Agą stojącą za Londoners.pl w małym klimatycznym Saint Espresso.  I spędziłam idealne południe w Londynie.

Od dawna wiedziałam, że obok znajduje się ciekawy charity shop, wypatrywałam go zawsze z autobusu, ale nigdy nie miałam okazji tam zaglądnąć. Po flat white i dwóch godzinach spędzonych na rozmawianiu o Londynie, magazynach i festiwalach filmowych przyszedł czas na przegrzebanie sterty ubrań w poszukiwaniu skarbów. Fara Workshop to unikalna kolekcja retro, vintage i designerskich ubrań, do tego powstają tam oryginalne ubrania ze szczątek tkanin i oddanych tam ciuchów.

Spacer po Angel kontynuowałam wchodząc na małą uliczkę – Camden Passage – pomiędzy kamienicami, na której znajduje się lokalny targ z antykami, małe kawiarenki i sklepiki. Weszłam do pięknego sklepu z dekoracjami do domu i prezentami Home & Pantry, czuję się tam jak w galerii podziwiając te wszystkie rzeczy, które tak dobrze by wyglądały u mnie w domu.

W Smug, specjalizującym się w designerskich produktach, meblach i wszystkich tych pięknie zaprojektowanych pierdołach dorwałam kopię najnowszego numeru Frankie, australijskiego magazynu o modzie, podróżach, fotografii i wszystkim innym.

Nie obyło się bez wstąpienia do kolejnego lumpeksu na Upper Street, ale ku mojemy zdziwieniu nic tam ciekawego nie znalazłam, a wszystkie swetry, które mierzyłam w ogóle na mnie nie pasowały. Ale to dobrze, jakbym tak znajdowała coś za każdym razem to musiałabym mieć osobny pokój na tę stertę ciuchów.