I. ma kolczyk Celine. Znaczy, ja mam kolczyk Celine na uchu. Na zdjęciu. Jest jeden, jest ciężki, jest piękny. Wygrzebałyśmy letnie zdjęcia. I się znalazł.

Kolczyki mają to do siebie, że mimo, że raczej łączą się w pary, zdarzają się takie samotne osobniki. Nie z tego, ni z owego. Nie wiadomo czego się spodziewać. Pierścionki są proste, albo są, albo ich nie ma. Albo spadną pod łóżko i nawet wyprawa ratunkowa ze światłem komórki nie gwarantuje powodzenia. Wtedy nie ma dylematów.

A weź taki kolczyk. Niespodziewanie udaje się w podróż swojego życia i nawet nie wspomni, czy znajduje się w innym mieście,  a może po prostu gapi się na Ciebie z zakamarków pokoju. Nie mówiąc już o tym drugim. Z kogoś przywykłego do życia w dwójkę, nagle staje się samotnym strzelcem.

A Ciebie kusi. Bo przecież jest singlem. Cały w swojej okazałości, prezentuje się dumnie i zwodzi. Czasem szybki numerek, albo trójkąt przejdzie, w końcu dziurek pod dostatkiem, zawsze można dorobić taką pojedynczą. Ale najlepiej wygląda na zdjęciu. Z profilu.
aga_celine-0229p160 aga_celine-0235p160

Foto Iza Rem