Kronika przypadków portugalskich

Było tak. Prawie nie pojechaliśmy, bo zgubiłam dowód. Wieczorna rozmowa, pamiętam, że marudziam, że nie chce mi się pakować. Kończy się na stercie ciuchów i odrzucaniu ich jeden po drugim, bo przecież i tak nie ubiorę pięciu sukienek. Po ostatnim dźwiganiu plecaka, M. odmówił noszenia moich rzeczy, jeśli spakuję więcej niż potrzebuję. O ironio, im … Czytaj dalej Kronika przypadków portugalskich