Wyszliśmy z domu nieśpiesznie, księżyc świecił tak jak zwykle słońce. To był chyba czas pełni. Jechaliśmy na Shoreditch, do dzielnicy londyńskich hipsterów, która zlewa się z city, centrum miasta. Graniczne bary zalewane są pracującym – jedni w garniturach popijają zimne lagery, kreatywny tłum z Truman Brewery zamawia drinki. To Londyn nocą.

Życie Londynu toczy się w kawiarniach, nocne w angielskich pubach w modnych dzielnicach. Z M. wybraliśmy się do jednego z naszych ulubionych miejsc, Old Shoreditch Station. Jak się pewnie domyślacie, była to kiedyś stacja, ale została zamieniona na przytulną knajpkę na samym rogu dużego skrzyżowania.

Uwielbiamy ją za duże okna, z których można wpatrywać się w przechodzących ludzi, przejeżdżające autobusy, rowery i zlewające się światła nocnego Londynu. Jest trochę jak w filmie, popijamy piwo, różowy neon reprezentuje ten rodzaj kiczu, który mnie zawsze fascynuje. Polujemy na okazję. Czekamy aż ktoś obok niego przejdzie, żeby zrobić zdjęcie.

Bar zapełniony jest ludźmi. Niektórzy zostali po popołudniowej kawie, dzień zlał się im w noc zakrapianą kofeiną, inni dopiero co weszli, zamawiają piwa w różnych odcieniach bursztynu. Wszyscy, choć sobie obcy, gromadzą się razem na tej wspólnej przestrzeni, żeby nie być samemu w tą londyńską noc. Mimo, że nie zamieniamy ze sobą ani jednego słowa, wszyscy jesteśmy londyńczykami.
londyn nocą londyn nocą londyn nocąlondyn nocą londyn nocą londyn nocą londyn nocą londyn nocą londyn nocą londyn nocą