Po paru moich ostatnich tekstach mogliście stwierdzić, że od Londynu należy się trzymać jak najdalej, ewentualnie przyjechać tu na weekend, żeby zobaczyć wszystkie hipsterskie zakątki i wyjechać zanim spadnie deszcz. Ale przecież dla wielu to miasto marzeń…

Dlaczego warto mieszkać w Londynie?

ŚWIAT W PIGUŁCE

Londyn to miasto ewenement, miasto- świat, mieszanka kulturowa w pełni tego słowa znaczenia. Tętni, pulsuje, jest jak swoista wielka machina, która porusza się z oddechem każdego mieszkańca. Metro przesyła soki życia do najdalszych jego zakamarków. Fascynuje.

Nie trzeba się ruszać z miejsca, żeby trafić do Afryki, spróbować smażonych platanów w lokalnej tradycyjnej knajpce, albo pospacerować po indyjskim targu z przyprawami, zjeść chińskie pieróżki, odwiedzić koreańską dzielnicę. Cały świat, w jednym miejscu, koegzystujący ze sobą, otwarty, gdzie człowiek nie czuje się intruzem.

MIASTO MOŻLIWOŚCI

To w Londynie powstają największe niezależne projekty, rozkwita biznes. To tutaj przyjeżdżają ludzie z całego świata w poszukiwaniu pracy, rozwoju zawodowego, poszerzenia swoich kwalifikacji. I te możliwości istnieją. Nie znaczy to, że łatwo to przychodzi, że praca leży na ulicy, ale jak widać różne branże się rozwijają, powstają stanowiska pracy, o których kiedyś by się nikomu nie śniło.

LUDZKIE OBLICZE LONDYNU

Mimo, że Londyn jest drogim miastem i transport i mieszkanie zjadają dużą część pensji, cenię to, że da się tutaj żyć tanio. Nawet na jednej pensji. Nawet na jednej pensji… ( tutaj chcę dodać. że to było £1,300).

Oczywiście jakość życia ucierpi, ale też nie będzie to męczarnia. Kiedy przyjechaliśmy do Londynu po naszej azjatyckiej wyprawie, ja nie miałam pracy i byłam świeżo po studiach w Szkocji, a M. zaczynał swój doktorat. Mieszkaliśmy w małym dwupokojowym mieszkaniu w 4 osoby, później w 5-tkę i przez dobre 6 miesięcy żyliśmy na jego stypendium. Nie było łatwo, teraz pewnie trudniej by było do tego wrócić, bo człowiek nabiera pewnych przyzwyczajeń, ale się dało i nie głodowaliśmy. Ja robiłam bezpłatne (sic) staże, aż w końcu znalazłam pracę w zawodzie.

MIASTO SZTUKI

Londyn to raj dla muzyków, artystów, ludzi zainteresowanych sztuką. To miasto festiwali, stolica rozrywki. I ta różnorodność! Street art to nie wandalizm, niezależne projekty kwitną. Jest w czym przebierać.

Także, żeby się realizować artystycznie Londyn niesie ze sobą nieskończone możliwości. To tutaj zjeżdżają się artyści z całego świata, kolaborują producenci, powstają niezależne festiwale. 

To tutaj poznaje się ludzi, w tej różnorodności, z którymi można współpracować, którzy nas dopełnią, którzy staną się naszymi przyjaciółmi. 

LONDYN POZWALA NA BYCIE SOBĄ

W Londynie jest się Londyńczykiem. Jest to miasto ekspresji samego siebie przejawiającej się w modzie, sztuce, wierzeniach i kulturze. Oczywiście przejawy nietolerancji są obecne, ale lokalne społeczności ze sobą koegzystują w symbiozie. 

Moglibyście zamieszkać w Londynie?

***

Riennahera napisała podobny tekst, który czytałam wieki temu –  tutaj link do jej posta jakbyście potrzebowali więcej argumentów 10 powodów dla których warto mieszkać w Londynie.

  • Spędziłam miesiąc w Londynie. Na stażu. Miło wspominam, pamiętam, że zawsze po skończeniu pracy miałam coś do zrobienia, do zobaczenia, że życie po godzinach pracy było… przygodą. Co więcej, staż był płatny i zupełnie nie musiałam się przejmować czy przetrwam. Stażysta, który nie musi się martwić o finanse to w Polsce oksymoron.

    • Aga

      Fajnie! Oj tak tutaj jest co robić 🙂

  • Ewa

    O tak, Londyn to miasto moich marzeń. Byłam raz i wprost zakochałam się w nim, na pewno wrócę, może nawet na dłużej 🙂

  • Ja mieszkam od dwóch lat w Cambridge, nie jest to zbyt duże miasto, trudno porównać je do takiego molocha jakim jest Londyn. Natomiast zauważam wiele cech wspólnych – tak jak mówisz standard życia i stabilizacja finansowa dają poczucie bezpieczeństwa. Też zaczynałam na bezpłatnych stażach, ale z czasem udało się złapać dobrą pracę. Lubię życie w Wielkiej Brytanii, ale nie wiem sama czy odważyłabym się przeprowadzić do Londynu – muszę przyznać, że odrobinę mnie przeraża.

  • Kocham Londyn i wszystko co jest z nim związane. Moim marzeniem było tam być,chociaż przez chwilę – i udało mi się. 3 lata temu mogłam wyjechać na 5 dni do Londynu w ramach ‚warsztatów’ ze szkołą ,gdzie mogłam choć troszkę zaczerpnąć Londynu. Od tamtej pory bardziej pragnę wrócić do tego miejsca i taki sobie cel postawiłam. Po skończeniu szkoły (za 2 lata) chcę wyjechać, rozejrzeć się dokładniej ,oswoić się bardziej z tym miejscem oraz znaleźć swoje miejsce i pozostać już tam ♥

  • Boogie

    Para da radę wyżyć z jednej minimalnej pensji? A to dobry żart. Minimalna da max 1000 mc, za pokoj dla pary w 3-4 strefie trzeba wydać 700-850 funtow. Nie wiem wiec jakim cudem pozostałe grosze maja starczyć na jedzenie, transport, ubrania i inne. Stek bzdur pani pisze i miesza ludziom w głowach tylko. Najnizsza w Londynie to nędza tym bardziej na 2 osoby !

    • Aga

      Witam – na pewno nie na dłuższą metę, ale się da. Piszę tylko o swoich doświadczeniach, które pani nazywa stekiem bzdur.

      My mieszkaliśmy w domu 2-pokojowym z 5 osób i wtedy pokój nas kosztował 400 funtów.
      Do tego rowery, jedzenie z lokalnego targu i pociągnęliśmy tak parę miesięcy.
      Nie piszę, że było łatwo, było po studencku, bardzo oszczędnie. Ubrań prawie nie kupowaliśmy, ja coś to w lumpeksach.

      W tym momencie na pewno trudno by mi było do tego wrócić, bo się człowiek do pewnych rzeczy przyzwyczaja, ale po podróżowaniu z minimalnym budżetem po Azji i przyjeździe do Londynu tak zaczynaliśmy – wiedząc, że to się szybko zmieni, bo oboje mieliśmy studia zrobione w UK.

      Pozdrawiam 🙂

    • Aga

      Ah i pensja, o której ja pisałam to było £1,300 na rękę. Uściślę to w tekście 🙂

  • Ala

    Przeraza mnie to, ze ceny pokoi, mieszkań, transportu i chyba tak naprawdę wszystkiego rosną w Londynie w zastraszającym tempie.
    Mieszkamy obecnie na wschodzie Londynu, który zawsze uchodził za tańsza część miasta, ale teraz za wynajęcie pokoju double trzeba tu zapłacić od 650 za mały do nawet 800-900 funtów za trochę większy, ale tez żadne luksusy…Istna masakra.
    O wynajęciu mieszkania już nawet nie wspomnę…:(