Niby wszyscy to wiemy, ale jednak większość z nas ma z tym problem. Jak robić swoje, rozwijać swoją pasję na co dzień? Jak nie zrezygnować z podążania swoją drogą, mimo, ze momentami może się wydawać, że jest to najtrudniejsza droga z tych możliwych? Często niezrozumiała przez innych lub wymagająca dużego wysiłku, czasem procentująca dopiero po jakimś czasie.

Często to wygląda tak: mamy jakiś pomysł, plan na życie, na projekt, na biznes, na podróże, na naszą sztukę… Zastanawiamy się jak to ugryźć, z której strony zacząć i czy to w ogóle ma sens. Jak mój plan z Portugalią, podróż po Azji w przeszłości i studia za granicą. Jak to wszystko doszło do skutku? Czasem sama jestem zdziwiona, szczególnie, kiedy patrzę wstecz i widzę, ile to wszystko wymagało wysiłku. Ale też, jak dużo mi to dało.

Poniżej dzielę się z Wami moimi przemyśleniami, być może dosyć oczywistymi, ale jednak często to właśnie takich słów brakuje w naszym życiu, żebyśmy czuli się silniejszymi, bardziej zmotywanymi i pewniejszymi w tym naszym działaniu.

Łatwiej działać mając cel

Bo bez niego za bardzo nie wiadomo, w którą stronę się ruszyć, a przecież możliwości jest wiele. Każde marzenie zaczyna się od wizji, od tego jak sobie wyobrażamy co się zadzieje i jak będziemy się wtedy czuli. Być może na tym etapie nie znamy dokładnych kroków, żeby osiągnąć dany cel, ale na przykład wiemy, że chcemy mieszkać w Portugalii ^^ i wyobrażamy sobie, że jest nam tam dobrze, radośnie i blisko natury. Kroki przyjdą dopiero później, dlatego nie powinniśmy zaprzestać na tym etapie, ale zacząć się zastanawiać i nad celem i nad kolejnymi etapami, żeby można było się do naszych marzeń zbliżyć.

Dzielmy się swoimi marzeniami

Sporo ludzi uważa, że dzieląc się swoim pomysłem np. na biznes, narażają się na to, że ktoś inny im ich pomysł ukradnie i zrealizuje. A oni zostaną z niczym. Mimo, że de facto, nadal zostaną z tym samym pomysłem, tylko niezrealizowanym. Powinniśmy się dzielić naszymi marzeniami z innymi, ponieważ może nam to pomóc, nie zaszkodzić. Mówiąc o nich, nauczymy się je werbalizować, lepiej je rozumieć, być może ewoluują pod wpływem rozmów, albo staną się bardziej sprecyzowane.

Nie bójmy się swoich marzeń

Być może nasz pomysł na życie wydaje się szalony, albo plan na biznes zbyt ambitny. Istnieją pewne zachowania w naszym społeczeństwie, które uznaje się za normy i one są potrzebne, ale też to, że większość ludzi godzi się na pracę od 9-18 to nie znaczy, że my też musimy. Nie bójmy się marzyć po swojemu, nawet jeśli nasze pragnienia wywrócą nasze życie do góry nogami. Jeśli czujemy, że to coś sprawi, że będziemy szczęśliwszymi, że jest w zgodzie z nami, to dlaczego byśmy nie mieli dążyć do spełnienia takiego marzenia?

Strach jest potrzebny

Tak samo jak akceptowanie tego, że po drodze zdarzy nam się popełnić błędy. Ale to nasze doświadczenie, nasz droga, nie ma w tym nic złego. Ważne, żeby strach nie był paraliżujący, ale raczej działał jak rozsądek – motywował i pchał do przodu, ale też zatrzymywał przed skokiem w przepaść.
To w końcu nasze życie, nasza droga. Nauczymy się „puszczać”, nie wałkować porażek, a w zamian skupiać się na kolejnym kroku, działaniu i doświadczaniu. Otoczmy się ludźmi, którzy nas motywują, pomagają zrealizować naszą wizję życia. Są też takie marzenia, które pozostaną w naszych głowach i nie ma w tym nic złego.