Przygotujcie się na ćwiczenie na wyobraźnię przestrzenną. Zdjęcia są elementami układanki. Mam nadzieję, że pozwolą Wam zwizualizować przestrzeń, na której znajduje się nasz portugalski domek.

W poście DOM. CHODŹCIE OPROWADZĘ WAS możecie zobaczyć jak nasz portugalski dom wyglądał przed remontem. 

W Portugalii wiosna bucha pełną parą szczególnie w popołudniowym słońcu. A ja jestem w gorącej wodzie kąpana i mogłabym się do nieskończonego domu wprowadzać i dzisiaj, ale nie wiem jak wtedy skończylibyśmy remont. Muszę się więc uzbroić w cierpliwość i poczekać aż nazbieramy kasę na drugą fazę remontu. Bo ta pierwsza, już skończona!!

Nasz portugalski domek ma nowy dach z zachowanymi tradycyjnymi szpikulcami, drewno w środku podtrzymującego konstrukcję także zostało wymienione na sosnę i eukaliptus. Komin został podreperowany i kiedyś mam nadzieję poczuje aromatyczne opary ciast z naszego pieca chlebowego. Stary tynk został zerwany, kamienne ściany specjalnie zabezpieczone i poryte warstwą świeżego cementu. Mamy też błyszczące białe rynny i ściany pod powierzchnią ziemi zabezpieczone przed wilgocią i podmywaniem przez deszcz. Także no, dom prawie jak nowy ^^

Musieliśmy obniżyć teren przed domem, żeby woda się nie dostawała do środka i nie podmywała fundamentów. Teraz wygląda to jak w bunkrze (zdjęcia poniżej) przez ten przedziwny mur, który pewnie służył do ochrony i jako zagroda dla zwierząt. Mur będziemy burzyć, bo zasłania cały widok i odgradza domek od pięknego gaju oliwnego. 

Ta waląca się stodoła, która kiedyś na pewno zostanie odnowiona i stanie się miejscem na warsztaty, znajduje się dokładnie na przeciwko drzwi kuchennych, w które tam na górze zaglądam na zdjęciu.

Na razie podtrzymywana jest kolumnami cegieł i wali się miejscami, rozbierzemy ją w lipcu, kiedy będziemy po raz kolejny w Portugalii. Istnieje duża szansa, że uda się zachować niektóre z dachówek i wykorzystać do odbudowania dachu.

Poniżej wejście do tradycyjnej „loja”, gdzie kiedyś trzymało się wino, narzędzia i zwierzęta. Dowiedzieliśmy się, że uda się zachować niektóre bele podtrzymujące sufit/podłogę, po odpowiednim zabezpieczeniu przed kornikami będziemy ich mogli użyć ponownie. Sporo tam skarbów, choć te najcenniejsze wynieśliśmy i schowaliśmy w garażu naszego budowniczego. Szczególnie cenne są dla nas stara drewniana skrzynia i ceramiczne wazy na oliwę.

Ta wielka kolumna na środku podtrzymuje dach i zabezpiecza konstrukcję. Dzięki temu możemy rozebrać cały środek, który i tak nie ma ścian nośnych.

Otwory to przyszłe okna w naszych dwóch apartamentach, chcemy żeby były i w łazienkach i w pokojach oczywiście. Myślę, że ewolucja parteru będzie najbardziej zjawiskowa, wraz z renowacją pięknych ram do łóżek, które jeśli się nadadzą, wstawimy właśnie do tych dwóch apartamentów.

Ten balkon poniżej też do wyburzenia. Jest to jeden z dowodów na popularność cementu w latach 90-tych. Wiąże się to z historią Portugalii, długim okresem dyktatury aż do 1974 roku, kiedy zwykli ludzie raz, że nie mieli pieniędzy na budowę domów, a dwa, że wiele rzeczy było narzucanych. Słyszałam na przykład, że kazali malować domy na biało. Także po upadku dyktatury ludzie zaczęli malować domy na wszystkie kolory świata, bo w końcu było im wolno. Tak samo rzecz ma się z cementem. Był to tani materiał budowlany, dlatego wszyscy zaczęli budować z niego płoty, dobudówki i często z uroczych portugalskich podwórek zrobiła się budowlana kakofonia.

Balkon chcemy zastąpić drewnianym tarasem, choć jest to pozycja daleka na liście naszych priorytetów budowlanych. Ale myślę, że bez tego muru, drewniana konstrukcja idealnie wpasuje się w otaczający dom gaj oliwny.

W środku najmniej się zmieniło, oprócz tego, że w kuchni zdjęto sufit i widać drewno  dachu, co akurat bardzo mi się podoba. Ubyło nam też mebli, te do renowacji trafiły do garażu, a te nieszczególnie ciekawe zostały upchane po kątach pokoi.

I zostaje nam ogród. Na szczęście to nie tylko ten obszar w obrębie tego kamiennego muru, ale otaczający teren ma prawie 5 tysięcy metrów kwadratowych! Mamy tam oliwki, migdały, jakiegoś cytrusa i śliwki. A oczywiście planujemy zasadzić i ogródek i  sad owocowy i najlepiej całą dżunglę!

Mamy też studnię, która mimo, że leży na naszej ziemi jest studnią publiczną, takie prawo. Cała wioska kiedyś czerpała z niej wodę i podobno była uznana za najlepszą! Wiadomo, czasy się zmieniły, ludzie mają swoje ujścia wody i już z niej nie korzystają. Ale dzięki temu, że jest publiczna obowiązkiem lokalnych władz jest jej naprawienie (bo mechanizm obecnie jest zepsuty). Dowiedzieliśmy się też, że jako, że remontujemy dom, który wcześniej stał niezamieszkany, postawią nam latarnię na naszej żwirowej drodze i możliwe, że ulepszą samą drogę. Nie ukrywam, że nasze pozytywne relacje z władzami wynikają z tego, że jeden z inżynierów pracujących dla nas mieszka od nas 5 minut i wszystkich zna. Załatwianie tego typu rzeczy jest wtedy o wiele łatwiejsze.

Dopóki nie otworzymy naszego miejsca, polecam najlepszą wyszukiwarkę jaką znam na szukanie dobrych noclegów (cena do warunków). Bonusem jest to, że za każdym razem jak rezerwujecie nocleg przez nią z mojego bloga, wspieracie remont naszego portugalskiego domku! Oczywiście rezerwujcie tylko wtedy jak znajdziecie coś, co Wam odpowiada na 100%!