Przeczytałam, że postanowienia noworoczne większą szansę powodzenia, jeżeli wpadną nam do głowy, a najlepiej jeszcze wylądują na kartce w okolicach nowego roku.

Najczęściej wywołane wyrzutem sumienia, choć też wolą ulepszenia swojego ciała i jakości życia przychodzą nam do głowy w najróżniejszych przedświątecznych sytuacjach, kiedy dom pachnie kapustą albo barszczem, przy krojeniu cebuli, odkurzaniu podłogi, wychodzeniu z psem, oglądaniu serialu w telewizji, wycieraniu kurzy, pojawiają się jeszcze z większą mocą w czasie świąt, kiedy na talerzu róg obfitości, w radiu brzęczą kolędy, a zmywania końca nie widać.

Mało są też oryginalne, sztampowe wręcz, choć w tym może kryje się szczęście. Bo mu nie trzeba oryginalności. Wierzymy, że będziemy szczęśliwsi chudsi, niepalący, z mniejszą ilością rzeczy, z większą ilością rzeczy, w nowym związku, albo w przebiegając maraton, spędzając więcej czasu w domu, mniej w pracy, albo więcej w pracy z grubszym portfelem w konsekwencji, wyjeżdżając w podróż życia, albo częściej w weekendy.

Po lekturze artykułów jesteśmy mądrzejsi o to jak je wymyślać i jak ich dotrzymać, mamy do wyboru zdrowotne listy noworoczne, albo motywacyjne. Dowiadujemy się, że żeby spotkać miłość życia musimy być bardziej otwarci i cytuję „mamy skorzystać z zaproszenia koleżanek na imprezę, nawet jeżeli nikogo tam nie znamy. ”

Inne, dość rozsądnie zresztą, cytują statystki, ale każą być rozważnym, bo przecież postanowienia noworoczne to słowa rzucane na wiatr. Każą czekać 7 czy 14 dni  i przemyśleć je dokładnie, żeby się w wietrze nie rozwiały.

Ba, znalazłam nawet kurs życzeń, dla wszystkich myślących poważnie o samorozwoju i zrealizowaniu swoich noworocznych postanowień. Wyliczają co ciekawe, te same co ja, dodają jeszcze zakup samochodu do listy gratis. Wszystko za jedyne 97 złotych.

A ja mam w dupie postanowienia noworoczne, szkoda mi 97 złotych na kurs, więc trudno, nie spiszę, nie zrobię listy, żeby się ulepszyć, nie schudnę, o zgrozo, nie kupię samochodu, nie wyjadę w podróż, nie rzucę palenia, nie znajdę miłości życia. Szkoda mi czekać do nowego roku. Tracić tusz na taką listę, choć zapytajcie M., lubuję się w listach. Nie chcę być szczęśliwsza stawiając sobie rzeszę wymogów, będę teraz.