Nadchodzą zmiany… Śmieję się, że kryzys wieku

We wrześniu skończyłam 30 lat. Spakowałam wszystko, co zgromadziłam przez ostatnie 10 lat zagranicą, dostrzegając ironię posiadania rzeczy. Większość mojego dobytku z Londynu niedawno do mnie przyjechała, teraz zostawiam je znowu bezpańskie. W jeden plecak wzięłam selekcję ulubionych ubrań, stanowczo za dużo, co wiem po ponad miesiącu podróżowania, i wyleciałam z Lizbony. Dwa tygodnie wcześniej przypadł ostatni dzień mojej pracy. I decyzja, że chwilowo wyjeżdżam w świat.

W marketingu, w biurze, przepracowałam ponad 7 lat. Jasne, są tacy co 30. Miałam szczęście, że obracałam się w start-upach, co na pewno nauczyło mnie to dużo więcej o biznesie niż nie jedna szkoła. Jednak, kiedy zaczęłam wizualizować siebie po kolejnych 7 latach takiej pracy w biurze, wizja, która stanęła mi przed oczami nie była atrakcyjna. Byłam to ja kręcąca się w kółko, zatykająca uszy na komercyją mantrę „zarób, żeby kupić więcej”. A mnie to nie kręci.

Ryzyk, fizyk – czyli wyjście poza strefę komfortu

Wiedziałam, że to nie tędy droga. Ale zaryzykować wszystko nie jest łatwo. Zatrzymuje nas rozsądek i strach. Ten ostatni jest najgroźniejszy. Mydli nam oczy. A bardzo trudno rozwijać się nie wychodząc ze swojej strefy komfortu. Strach jest wytworem naszej głowy, mieszanką przekonań o naszych możliwościach i o rzeczywistości, ilzują, wizją katastroficzną, tego co może pójść nie tak i strażnikiem status quo.

Często łatwiej jest zostać w znanym, wygodnym i niesatysfakcjonującym schemacie (związku, pracy) niż wkroczyć w nieznane. We mnie nieznane budzi niepokój, ale też ekscytację. Ale dobrze wiem, że zmiany w życiu nie przychodzą same, nawet jeśli to znaczy mieć odwagę, żeby poszukiwać i nie wiedzieć do końca, co chcemy znaleźć.

Czuję, że w tym momencie robię najlepszą rzecz dla samej siebie. Rzuciłam pracę, jadę podróżować, szukam alternatyw do mainstreamu, angażuję się w projekty, w które wierzę.  I jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli, będę się adaptować do sytuacji. Ale na pewno nie będę siebie winić za porażkę. Bo ja w nią nie wierzę, dla mnie to rozwój, część drogi, zdobywanie doświadczenia.

Jaki mam plan na poszukiwania?

W ostatnim miesiącu zrobiłam coś, o czym marzyłam od dawna. Odwiedziłam swoich przyjaciół w różnych miejscach w Europie. Byłam w Holandii, Belgii, Francji i Anglii, a później w Polsce. Bo nigdy nie miałam na to czasu. Zawsze był problem z urlopem i wyborem, do kogo pojechać.

I udało mi się wziąć udział w wyborach!

Kolejnym krokiem jest wyjazd do Azji. Lecę do Bangkoku za tydzień, a później zobaczymy. Nie planuję wracać w tym roku. Bilet mam tylko w jedną stronę.

Jestem na instagramie, gdybyście chcieli śledzić podróż na bieżąco: https://www.instagram.com/isawpictures/

A to tak w klimatach:

I’m awake, no I’m not scared
Shouldn’t I pull off my head
Fire and ice, all in between
Of this world, and all unseen
No one knows just why we’re here
Embrace the doubt and face the fear
It’s all about the inner search
To be a hand to gatherer
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh

 

I awake unto this day, I’m going out to make a change
I’ve fallen down, and gotten uW
Been searching everywhere for love
I’ve let it go, welcomed it in
I wear the scars upon my skin
The stroke was real, the force is great
My heart is an adventurer,
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh

 

I’ve tried to make this life my own
To find myself, I’ve searched alone
‚Till I’ve let go and let it in
I found it burning like a sin
I’ve worked it out, but learned it hard
It’s sad inside and life is out
Till I won’t settle down and watch either way
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh
I’m going o-oh-oh-oh-oh-o-oh
O-oh-oh-oh