Podróż przez Bośnię. Szybki przystanek, szukamy kawiarni, restauracji. Czegokolwiek, gdzie znajduje się toaleta. Znajdujemy jedną otwartą. Jest Wielkanocny poniedziałek. Tylko niewierni ślęczą w knajpach. Klimat jak z kiczowatego filmu sprzed lat dwudziestu. Przecież nie pójdziemy sikać całą czwórką bez płacenia. Oczy na nas przy otwarciu drzwi. Lądujemy przy stoliku. Karbowane, plastikowe obicia wbijają mi się w tyłek. Kawa siekiera.

Dziura w drzwiach ze sklejki do ubikacji nie pozostawia złudzeń. To nie miejsce dla miłych ludzi. Rozglądam się dookoła. Uśmiechają się. Płacimy grosze za kawę. Telewizor wyrzuca dużo kolorów, rzucają nikłe światło na pomieszczenie.

Chodzę z aparatem. Robię pierwsze zdjęcie, cerkiew i kościół. Pochmurno i szaro. Niezadowolona oddaję aparat M. Robi drugie zdjęcie. Kontrasty. Pierwsze myśli po wjeździe do Bośni i Hercegowiny. Bieda, ale też swojskość. Wszystko by wyglądało jak polska wieś, gdyby nie wierze meczetów.

Wizualnie myślimy tak podobnie. Nauczyliśmy się razem patrzeć w pewien sposób na świat. Nieważne kto ma aparat w ręku, zrobimy podobne zdjęcia. Ja radzę sobie lepiej z kadrowaniem, M. zauważa szczegóły.

Dookoła leżał śnieg. Wielka machina jechała pod górę ze stertą drewna. Staruszka wychylała się z okna czekając na przyjezdnych. Kątem oka zauważyłam kogoś pod niebieską parasolką, padało tylko drzazgami.

Zaczęliśmy wędrówkę pod górę, zasiedziałe mięśnie powoli się dotleniały. Maciek zauważył pierwszy… Z dziur wylewała się historia Bośni. Kalkulowaliśmy w głowie ile to lat minęło od zakończenia jednego z najbardziej krwawych konfliktów w Europie po zakończeniu II Wojny Światowej.

Chodziliśmy ogłuszeniu od huku kul, które wryły się w fasadę domu. Za żółtą taśmą ostrzegającą przed minami można było dostrzec resztki odchodzącej tapety i walające się na powoli zarastającej podłodze szkło. Więc tak wygląda wojna, która wybuchła po ogłoszeniu niepodległości przez Bośnię i Hercegowinę w marcu 1992. Społeczność międzynarodowa uznała republikę za niezależne państwo, wybuchły walki. Serbowie, stanowiący prawie połowę tamtejszej ludności zbojkotowali referendum o niepodległość.

Bośnia ruiny Bośnia ruiny Bośnia ruiny i ulica

W Sarajewie nie byliśmy, postanowiliśmy ominąć duże miasto, na rzecz tych mniejszych, ograniczeni czasem. Ale to właśnie nad Sarajewem armia jugosłowiańska (czyli federacja Serbii i Czarnogóry) próbowała odzyskać kontrolę. Oblężenie miasta trwało 3,5 roku. Główna ulica miasta została ochrzczona aleją snajperów…

Trudno się w tej wojnie połapać, zresztą jak w każdej. Serbowie ogłosili niepodległość swojego państwa w kwietniu, siły ONZ wkroczyły do Sarajewa. Ale konflikt trwał za długo, żeby nie zostawić kul na ścianach. Mimo, że armia jugosłowiańska oficjalnie się wycofała, wielu żołnierzy zostało, żeby walczyć po stronie Serbskiej. Obie strony rozpoczęły czystki etniczne.

Sytuacja Bośni była tym gorsza, że ONZ nałożyło rok wcześniej embargo na kraje byłej Jugosławii, które nie pozwalało im legalnie kupować broni. Serbowie wykorzystali sytuacje i opanowali 70% terenów. Istnieją podejrzenia, że Chorwacja i Serbia nieoficjalnie podzieliły Bośnię między swoje państwa. Boszniacy – muzułmańska ludności Bośni stanowiąca około 40 procent mieszkańców republiki – znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji.

Przez cały 1993-ci i część 1994-tego Chorwaci i Muzułmanie walczyli między sobą, dopiero w marcu 1994 roku ogłoszono zawieszenie broni pod naciskiem społeczności międzynarodowej. Powstała Federacja Boni i Hercegowiny. Do muzułmańsko-chorwackiej federacji zaproszono bośniackich Serbów, którzy kontrolowali 70% terytorium, ale odrzucili oni propozycję.

Dalszy rok to pogarszająca się sytuacja Serbów i mord ponad 7 tysięcy muzułmańskich chłopców i mężczyzn w Srebrenicy w ramach likwidacji muzułmańskich enklaw na wschodzie Bośni. Zaraz w głowie odzywają się echem słowa Szymborskiej; Historia zaokrągla szkielety do zera. Tysiąc i jeden to wciąż jeszcze tysiąc. Ten jeden, jakby go wcale nie było.

Wojna skończyła się w 1995, 14 grudnia. Moja siostra miała wtedy 3 latka.

zima w Bośni zima w Bośni

To nie była tylko podróż przez historię. Przejechaliśmy jesień, zimę i lato. Widoki zapierały dech.

Mostar wydał się większy niż myśleliśmy. Krążyliśmy dookoła centrum nie wiedząc jak zaparkować pod naszym pensjonatem. Spaliśmy w domku Miszy przy głównym deptaku, który z nienacka zatrzymał mnie na małej uliczce, wyciągną rękę i powiedział ku mojemu zdziwieniu, jesteś blogerem prawda? Jeszcze nigdy mnie tak nikt nie przywitał, nie wiem jak długo na nas czekał, szczególnie, że byliśmy spóźnieni parę godzin. Charakter z niego, pełen energii i dobrego serca.

Mostar to symbol tej wojny, most, który, kiedyś dzielił, dzisiaj odbudowany na nowo łączy dwa światy. Zwiedzając meczet, starszy pan, który nas oprowadzał zapytany jak się tu teraz żyje powiedział, że lepiej, bo w końcu ludzie się mieszają, małżeństwa z dwóch stron rzeki są coraz częstsze, kiedyś nie do pomyślenia.

To tutaj przebiegała linia frontu. Biegła przez środek miasta. W Mostarze toczyły się najpierw walki Bośniaków i Chorwatów przeciwko Serbom. A od maja 1993 roku, Chorwatów z Bośniakami. Przez 10 miesięcy Chorwaci oblegali wschodnią część miasta zamieszkaną przez bośniackich muzułmanów. Została ona niemal doszczętnie zniszczona. Co widać, mimo, że główny deptak został wyremontowany wystarczy odbić w boczną uliczkę, żeby zobaczyć ślady po kulach i ruiny.

Mostar w Bośni Mostar w Bośni ulica Mostar w Bośni na ulicy - Mostar w Bośni most w Mostarze

most w Mostarbośniacka kawa

Zieleń porasta powojenne ruiny. Na parę chwil wylądowaliśmy w bajkowej krainie nad jeziorem Szkoderskim. I mimo, że na pierwszy rzut oka przypominało mały nadmorski resort to opuszczone domy przypominały o cieniu ciążącym nad tą ziemią. Ale powoli się odradzała, przyroda oddychała głośno w upale, ryby świerczały na grilu, grupa lokalnych mężczyzn wodowana łódź. Sielanka.

ulica Bośnia ulica w Bośni stary samochów w Bośni ruiny Bośnia Aga w Bośni Bośnia kot Bośnia pies Maciek pływa w Bośni natura w Bośni kaczka w Bośni krajobraz Bośnia runy Bośnia kot w nocy Bośnia