W Porto było tak: spacer, kawa, ciastka, spacer, porto, ciastka, tosty, spacer, kawa, porto, tosty. To był mój kolejny raz w mieście nad rzeką Douro; J. była tam po raz pierwszy. Program wycieczki ustalałam na bieżąco, gdyby komuś się spodobał, polecam się na przyszłość.

W słonecznych okularach paliły nam się blade nosy. Nasza kamienica znajdowała się w hipsterskiej dzielnicy koncentrującej się dookoła ulicy Bombarda: galerie, księgarnie, sklepy z drewnianymi rowerami i ręcznie robionymi torbami plus bary i ulice, gdzie pije się z przeźroczystych plastikowych kubków, które rano pokrywają chodniki.

Cukierkowe opustoszałe kamieniczki otaczały rzekę Douro. Na drugą stronę przeszłyśmy mostem Eiffla za zapachem porto. Widzę, że z roku na rok coraz więcej domów zostaje odnowiona. Choć nadal gro stoi w ruinie porośnięta bluszczem. Choć turyści nie szczędzą im uwagi.
DSC_0059

DSC_0060DSC_0064To jest kraj starych ludzi. Tych z posiwiałymi włosami i espresso w ręku. Z pogodnym spojrzeniem i mądrością życiową, gdzieniegdzie utopioną w oparach porto. Kelnerem w knajpce, gdzie zamawiam tradycyjną warzywną kapuścianą zupę, jest elegancko ubrany mężczyzna po sześćdziesiątce. Czytam, mówimy po francusku, więc dukam zdania i znajdujemy wspólną płaszczyznę porozumienia. Obsługuje nas jak w pięciogwiazdkowym hotelu z lekko nostalgicznym uśmiechem.

Tak ich kocham; powietrze nasycone życiem, poranną metalową ladę w małej kawiarni bez stolików, gdzie na shoty pije się kawę. W Londynie tego nie ma. Tracimy mądrość generacji, łudząc się, że nową walutą jest młodość.
DSC_00671DSC_00734

DSC_0074DSC_0077DSC_0075DSC_0082DSC_0086DSC_0088

DSC_0089

DSC_0090DSC_0091

DSC_0093

DSC_0095

DSC_00972W drodze do Taylor’s, wchodzimy na chwilę do innego świata. Nie mogę się powstrzymać, fotografuję. Napotkani turyści mają inną wizję zdjęcia przed pijalnią porto. Nasze światy zlewają się na chwilę, kiedy ukradkiem uwieczniam ich na zdjęciu.
3DSC_0110DSC_0113DSC_0119I tak przepiłyśmy kawą dwa dni, spacerując po krętych uliczkach, robiąc zdjęcia. Żeby wieczorem pojechać na południowy-wschód, gdzie czekały nas domy do oglądania.

W upale jeździłyśmy po wioskach, chodząc po ruinach odkrywałyśmy urywki ludzkiego życia. Stare fotografie, drewniane skrzynie z posagiem, słoiki w kuchni. A na końcu trafiłyśmy na kamienny dom na zboczu wzgórza i poczułyśmy, że to tam, co rano chcemy pić kawę!DSC_0123

Potrzebujecie noclegu? Poszukajcie różnych opcji tutaj (wyszukiwarka, która przeszukuje inne wyszukiwarki):