W wodzie jest coś magicznego. Ta elementarna cząstka naszego jestestwa, wracając jeszcze do brzucha mamy, kończąc na składzie naszego ciała, ma na mnie kojący wpływ. Być może dlatego mogę się godzinami patrzeć w ocean, moczyć nogi i podskakiwać jak dzieciak, kiedy woda okazuje się zimniejsza niż rozgrzana skóra na ramionach. Jest to też być może powód, a przynajmniej jeden z powodów, dla których tak często ostatnio wracamy do Portugalii. Przez ocean.

Do Lagos pojechaliśmy po Faro. Chodziliśmy w kółko po centrum szukając naszego mieszkania. Zrzedły nam miny, kiedy przemiła Ukrainka otworzyła drzwi do naszego pokoju. Podoba się wam, zapytała. Pokój był urządzony z tanim przepychem, święcąca się narzuta na łóżku, cekinowe poduszki. To nie był prosty pokój z balkonem, który zarezerwowaliśmy.

A macie inny pokój, M. był czujny. Zostałam sama w przestrzeni, która do mnie nie pasowała. Krzyki z korytarza, Aga chodź na górę. Weszłam po schodkach, i zobaczyłam uroczy pokoik na poddaszu, z drewnianą podłogą, z kranem na balkonie i od razu czułam się o niebo lepiej niż w tym poprzednim. Chcecie go, zapytała nas. Ludzie często go nie chcą, bo mały no i kran na balkonie. Ale romantyczny. Pewnie, że chcemy.

Nad ocean pojechaliśmy od razu. Nasz samochód po paru godzinach użytkowania wyglądał jakby przeszło przez niego tornado. Wosk na dachu od deski nie złaził, ciuchy porozrzucane między butelkami wody na tylnych siedzeniach podskakiwały przy każdej koleinie. Pojechaliśmy na pierwszą plażę niedaleko Lagos, ale lało i wiało i nie było mowy o wyjściu z samochodu i siedzeniu na plaży.

Na następny dzień pogoda się poprawiła, w powietrzu było czuć 30 stopni, choć termometr pokazywał 23. Znaleźliśmy parę cudnych zakątków, jeden na odludziu, gdzie auta zagrzebywały się w błocie z dnia poprzedniego. Wygrzałam się na słońcu ładując baterie na parę miesięcy do przodu. Fale sprzyjały.

Lecimy na święta do Polski. Po drodze zahaczając o Portugalię. Już za tydzień znowu wlepię wzrok w ocean, wezmę głęboki oddech, puls dostosuje się do rytmu fal, i na chwilę zapomnę o wszystkim. A potem przyjdzie moment, na który zawsze czekam, kiedy już nie trzeba o wszystkim zapominać. Kiedy wszystko jest harmonią.

a b c d e f g h i j k l m n o p r rr rrr

Przed Lagos, byliśmy w Faro. Przeczytajcie TUTAJ.

Chcecie jechać do Portugalii, ale nie wiecie jak się sami za to zabrać? Zobaczcie tutaj: http://www.itaka.pl/nasze-kierunki/portugalia.html (link sponsorowany)