Osobiście Portugalia

Poszukiwania kolejnego domu

10 lutego, 2020

Szukam kolejnego domu. Mam trzy teraz w sumie, a może więcej….

Na myśl przychodzi mi cytat z Women Who Run With the Wolves (jeśli nie znacie, kochane kobiety, ale nie tylko, przeczytajcie koniecznie, to jedna z tych książek, która zawiera mądrości pokoleń) o wielu matkach. Że ma się oczywiście tę jedną matkę biologiczną, ale też w życiu może się tak zdarzyć, że spotkamy wiele matek. Czasem na chwilę, czasem na dłużej. W zależności od potrzeby i mądrości do przekazania.

Wracając do domów. Znacie już może mój dom w Aljezur na południu Portugalii z Instagramowych stories, na których ostatnio jestem aktywna (@isawpictures). Jest to piękny domek Izabeli (tak się nazywa Cosy Isabella’s house), sąsiadki Polki. Z 50 metrów kwadratowych szczęścia w naturze. Razem z moim pięknym mężczyzna, mamy go do końca marca. Niestety później zaczyna się sezon turystyczny i szaleństwo airbnb. Można zapomnieć o normalnych wynajmach, ceny lecą do góry mnożone o 4 i więcej.

W Lizbonie mam swój kącik w pięknym mieszkaniu na Graca, też do końca marca. No i z tych mieszkań dosłownych, mamy jeszcze Jego mieszkanie, 5 minut od mojego. Nawet teraz to pisząc, śmiać mi się ze mnie chce, ale takim miłym chichotem, że jak ja mogę mówić, że nie mam gdzie mieszkać, jak mam razy trzy gdzie mieszkać. Oczywiście chodzi bardziej o swoje miejsce, takie, z którego nie musisz się zaraz wyprowadzać i szukać następnego. Gdzie nie znasz daty wyprowadzki, choć może nawet być zaraz.

Przeczytałam ostatnio taką definicję domu, miejsce, w którym jesteś bezpieczna i wolna zarazem.

Poszukiwania czegoś swojego na wsi trwają, ale jak szybko to się uda, zobaczymy. Czuję się specjalistą od biurokracji portugalskiej, a mimo, wszystko ona nas nadal zaskakuje. Tropimy ciekawe miejsca, zjeździliśmy cały region już i doszłam do wniosku, że szukanie domu, to tak jak grzebanie w ciucholandzie. Jest niesamowity popyt i wywindowane ceny. Każdy grzebie w tych koszach z używanymi rzeczami i szuka jakiejś fajnej szmatki, która mu przypasuje.

Są ruiny, i domy nowe, wyremontowane. Na ruinę dostać kredyt trudno, dużo wyższe oprocentowanie. Odbudowanie tego, legalne, to kolejny cyrk. Nielegalnie, no. tak się robi… Znowu wyremontowany dom, to milion pięniędzy i żeby miał ziemię, gdzie mogę postawić platformę do jogi i sąsiadów nie za blisko… Idealnie nie na pustkowiu i blisko do wody. No trzeba być milionerem haha Albo cierpliwie szukać 😉

aljezur

O domach i poszukiwaniach, już bardziej praktycznie, napisze później. Pokażę Wam przykłady.

Może na chwilę zamieszkamy w przyczepie, albo wrócimy do Lizbony. Albo znajdziemy coś do wynajęcia (to chyba najmniej prawdopodobna opcja, bo nie ma). Albo dom.

I tak w kółko. Lupujemy moi drodzy. Z koleżanką się śmiejemy, że mam nadzieję, że wchodzimy wyżej, na wyższe stany stany świadomości 😉 Kolejny dom, inne okoliczności, inna ja. I tak ten blog leci hahah Poszukuję swojego miejsca. Ale to najważniejsze, mój dom już jest. We mnie 😉

You Might Also Like