Wróciłam z festiwalu ze spaloną buzią; 30 stopni w Anglii przez cały weekend to coś niespotykanego. Te parę dni bez internetu w angielskim rezerwacie przyrody dało mi niesamowitą energię. Na początku próbowałam złapać zasięg, żeby wrzucić jakieś zdjęcie, ale szybko dałam sobie spokój. I wtedy poczułam ulgę.

Pod drzwiami do domu leżała do mnie paczka z Warszawy. Jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że przyszło Zwykłe Życie. Rzuciłam plecak na podłogę. Zrobiłam udon – w autobusie czytałam Kafkę Murakamiego. Japońskie jedzenie przewija się przez kartki książki. Strony pachną miso. Usiadłam przy stole, posypałam udon czarnym sezamem i zaczęłam czytać. Tak mogę wracać z każdego wyjazdu.

O festiwalu będzie później. Zrobiłam milion zdjęć. Pokażę Wam jak wyglądał Wilderness moimi oczami. Dzisiaj chciałam dać znać, że wróciłam. Zamiast wrzucić ciuchy do pralki, które zdążyłam wyrzucić z plecaka na podłogę, wrzucam tego posta.

Cztery dni w lesie, poza Londynem już wydają się nierzeczywiste, ale moje ciało pamięta, płuca też. Mimo, że zmęczona podróżą, czuję, że zwolniłam. Oddech stał się głębszy, chaos w głowie się rozwiał.

W metrze przysiadła się do nas piękna kobieta o hinduskiej urodzie. Przepraszam, że wam przeszkadzam, powiedziała, ale ja zawsze podziwiam naturalne piękno i chciałam wam tylko powiedzieć, że jesteście piękne.

Spojrzałyśmy na siebie z J. ukradkiem. Ona nie przestawała mówić. Czasu na makijaż rano nie było, musnęłyśmy oczy czarnym tuszem i pobiegłyśmy z gratami na autobus. A ona nam mówi, że jesteśmy piękne, kiedy my od czterech dni zredukowałyśmy nasze zabiegi do namiotowego minimum.

Paradoks polegał na tym, że to ona była dla nas piękna. Sto razy ciekawsza. Jakie to niesamowite, że to co powszechne nam, nie zachwyca aż tak bardzo. Inne jest łatwiej docenić. Ją zachwyciły nasze białe piegowate twarze, kiedy ja myślałam sobie, że kobieta wygląda niesamowicie, a była po 40-dziestce.

Wiem, że bardzo chce ten stan spokoju zatrzymać. Nie wpaść w trybiki Londynu. I docenić to nasze, codzienne, zwyczajne. Bo mimo, że czasem nie wyróżnia się na tle codzienności przez pryzmat naszych oczu, jest piękne.

zwykle zycie i udon