Spóźniam się. Piję kawę parę minut za długo. Szukam płaszcza, nie wiem jaka pora roku panuje na dworze. Krzyczę paa na do widzenia, zatrzaskuję drzwi, macham torebką, żeby sprawdzić czy pobrzękują klucze. Mają przyczepiony japoński dzwoneczek, wszyscy mówią, że teraz jestem kotem.

Na przystanku czeka parę osób. Dziewczyna obok ma sandały. Ja naciągam czapkę na głowę. Wieje, ale lepię się do bluzki. Lato z jesienią się zaplątało. Podjeżdża czerwony autobus, który dowozi mnie do stacji metra.

Przy schodach w dół do metra leży stos gazet. Pierwsza strona, od razu zwracam uwagę na zdjęcie. Tłum ludzi w upale z twarzami wykrzywionymi ze zmęczenia. Czytam dalej, to Grecja. Zamknęli imigrantów na stadionie bez wody, przemoc się wzmaga. Jest ich tysiące, trzech policjantów wypełnia druczki z podaniem o azyl. Greckie władze nie wiedzą co z nimi zrobić, ludźmi uciekający przed terrorem ISIS.

UK wie co zrobić, postawili płot za 7 milionów funtów na granicy z Francją. Problem rozwiązany. Większość z tych ludzi  przeszła na nogach tysiące kilometrów, żeby dostać się do UK. Utknęli we Francji. Zbudowali obóz i czekają na swoją szansę na lepsze życie w Wielkiej Brytanii. A ja jestem po drugiej stronie płotu.

Angielskie media trąbią o tym, że są to głównie ludzie szukający lepszych warunków ekonomicznych. Ale prawda jest taka, że około 70% z nich ucieka z państw, gdzie panuje wojna, dyktatura, extremizm religijny.

Politycy angielscy z Calais zrobili też epicentrum konfliktu, w który przecież są tak bardzo zaangażowani (sarkazm), a wiecie jaki odsetek imigrantów jest w Calais – tylko 1% (cytuję za Guardianem). W całej Europie głównie we Włoszech i Grecji znajduje się cała reszta tych biednych uchodźców. Ale to Wielka Brytania ma największy problem, który chcieli rozwiązać stawiając płot.

Uchodźcy w Calais myślą, że w Anglii dostaną dom i pomoc finansową… Widzą za płotem ziemię obiecaną. Nam znów politycy przypominają jaki nas zaszczyt kopnął, bo mieszkamy w Anglii. 

I zaczynam się zastanawiam czy żyję w szklanej kuli i jak mogę pomóc tym ludziom za płotem, który jeszcze zwiększa ich pragnienie przejścia na drugą stronę.

Społeczność żydowska wydała parę dni temu oświadczenie krytykujące rząd brytyjski i porównujące obecną sytuację do zagłady jaka spotkała ich nację. Na pewno to 7 milionów mogło zostać wydane lepiej, umywanie rąk też nie jest strategią w sytuacji kryzysu humanitarnego pod naszymi drzwiami.

Nie mówię, wpuścimy ich wszystkich wszędzie, bo rozumiem, że tak się nie da, ale udzielmy azylu tym, którzy go potrzebują. Czuję się w jakimś stopniu uprzywilejowana, że mogę mieszkać w Londynie, mam dach nad głową i nie budzą mnie huki zrzucanych bomb. Ale też mi wstyd.